|
Do roku 2003 jedynymi stosowanymi silnikami w F3A były silniki żarowe, dwu- i
czterosuwowe. Zaletą ich jest mała masa, pozwalająca bez kłopotu zmieścić się w
regulaminowym limicie 5kg masy modelu. Niestety też mają one szereg wad:
Stosunkowo mała moc dla silników czterosuwowych (tak naprawdę do napędu modelu
F3A nadaje się tylko doładowana Yamada 140).
Problemy z „przejściem” pomiędzy małymi i dużymi obrotami w silnikach
dwusuwowych.
Konieczność stosowania bardzo drogich paliw (ze względu na dużą zawartość
nitrometanu i oleju syntetycznego), dla zapewnienia dostatecznej mocy i
odpowiedniej reakcji silnika na dodanie gazu.
Zależność pomiędzy osiągami silnika a panującymi warunkami atmosferycznymi, a
więc konieczność częstych regulacji gaźnika i brak powtarzalności osiągów w
poszczególnych lotach.
Konieczność wykonywania częstych prac obsługowych (czyszczenie zaworów i kanałów
z nagaru w czterosuwach, wymiana łożysk i świec w dwusuwach)
Duże zużycie drogiego paliwa.
Są już wprawdzie silniki żarowe w których wyeliminowano większość opisanych
przypadłości (OS 140EFI, Yamada 160DZ), ale nadal zużywają bardzo dużo drogiego
paliwa, a poza tym są to silniki bardzo drogie.
W 2003r pojawiło się alternatywne źródło napędu modeli F3A, silniki elektryczne
(model Jasona Schulmana na MŚ w Dęblinie). Jest to na pewno napęd mający szereg
zalet, ale w chwili obecnej jest zdecydowanie najdroższym źródłem napędowym
modelu F3A. Jego wysokiej ceny zakupu nie rekompensują nawet późniejsze niskie
koszty eksploatacji, ze względu na stosunkowo niewielką trwałość akumulatorów
litowo-polimerowych w warunkach poboru dużego prądu.
Zastanawiając się nad możliwościami zastosowania innych, tańszych i lepszych
silników w modelach F3A, zimą 2003r skierowałem swoją uwagę na silniki
benzynowe.
Analiza danych i porównanie parametrów silników będących na rynku jednoznacznie
wskazały na nowy wówczas na rynku silnik niemieckiej firmy Exclusive Modellbau
SM 30.
Silnik ten ze względu na mały ciężar i znaczną moc umożliwia zbudowanie modelu
F3A, mieszczącego się w wadze poniżej 5kg, dysponującego znacznym nadmiarem
mocy.
Na początku 2004r rozpocząłem próby takiego silnika, zabudowanego do specjalnie
w tym celu wykonanego modelu Vivat. Dla potrzeb eksploatacji tego silnika w F3A
opracowałem specjalne elastyczne łoże i bardzo długą, a przy tym lekką rurę
rezonansową.
Po trwającym około miesiąca okresie prób, związanych z docieraniem i regulacją
silnika, uzyskałem źródło napędowe o właściwościach znacznie wykraczających poza
poziom osiągalny dla silników żarowych.
Bardzo duża moc silnika, pozwalająca na wykonywanie pionowych wznoszeń na „pół
gazu”
Minimalne zużycie taniego paliwa (350ml benzyny 98 z olejem 1:50 na 20 minut
lotu). Koszt 10 minut lotu na SM to koszt 1 minuty lotu na OS 140 lub Yamadzie.
Całkowita niewrażliwość na warunki atmosferyczne. Regulacja wykonana raz, po
okresie docierania zapewniła takie same osiągi silnika w każdym locie przez cały
sezon.
Bezawaryjność i bezobsługowość silnika. Podczas sezonu w którym wykonałem ponad
400 lotów, o łącznym czasie ponad 100 godzin, silnik miał dwukrotnie czyszczony
filtr paliwa (na wszelki wypadek) i skasowany luz na osi przepustnicy gaźnika.
Po sezonie, żaden z elementów silnika nie wykazuje jakiegokolwiek zużycia.
Dużo niższy poziom drgań niż w analogicznych silnikach żarowych.
Brak konieczności stosowania osprzętu do rozruchu silnika.
Brak zanieczyszczeń z oleju w komorze silnika i na modelu.
Jedyna wada silnika to większy ciężar w porównaniu z silnikiem żarowym co
wymusza staranne przemyślenie i wykonanie konstrukcji modelu, ale uzyskanie wagi
rzędu 4,8kg jest w pełni realne co potwierdza przykład mojego Vivata.
Tak więc jeżeli chodzi o osiągi i koszty eksploatacyjne silnik benzynowy wydaje
się być w chwili obecnej najlepszym źródłem napędu modelu F3A. Po
doświadczeniach sezonu 2004 w roku 2005 trzy z naszych czterech modeli napędzane
będą silnikami SM 30.
|