Jaki silnik do F3A?
Jak pisałem w mojej relacji z Mistrzostw Świata, przekonaliśmy się, że silniki benzynowe, których używamy nie zapewniają warunków do nawiązania równorzędnej walki na imprezach typu zawody międzynarodowe, Mistrzostwa Świata czy Europy.
Nie jest to nawet wina benzyny jako paliwa, ale po prostu styl pracy gaźnikowego silnika dwusuwowego. Wskazuje na to również fakt, że na poważnych imprezach nie widuje się już praktycznie tak popularnych kiedyś OS 140. Oczywiście na dwusuwach lata się dalej, ale są to w pełni elektronicznie sterowane OS Maxy EFI (140 i 160 z których produkcji firma OS się wycofuje). W tej sytuacji nasuwa się pytanie jaki napęd stosować do wyczynu. Jeśli chodzi o silniki benzynowe (które jak nadal uważam są dobrym wyborem dla chcących dużo latać zawodników, ale tylko do pewnego poziomu), to sytuacje komplikuje fakt, że firma SM, nasz dotychczasowy dostawca zakończyła działalność. Pozostałe, będące na rynku silniki są albo zbyt duże i ciężkie, albo zbyt słabe. W grę praktycznie wchodzą tylko MVVS 26 –trochę zbyt słaby i MOKI –dość ciężki. Z tego co wiem żadna firma nie prowadzi prac nad wprowadzeniem do produkcji benzynowych silników z wtryskiem, nie mówiąc już o czterosuwach.
Rozważając wybór napędu do naszych modeli na nadchodzący sezon okazuje się, że wybór jest bardzo ograniczony.
Obserwując bardzo uważnie loty modeli elektrycznych w tym sezonie doszedłem do wniosku (potwierdzonego rozmowami z czołowymi zawodnikami), że nie ma obecnie innego źródła napędu, którego charakterystyka odpowiadałaby tak idealnie wymaganiom klasy F3A. Niestety pojawia się tu bariera cenowa. I nie chodzi tu o cenę silnika i regulatora (porównywalna z np. Yamadą), ale o koszty akumulatorów i osprzętu. Na szczęście rozwój technologiczny akumulatorów Li-Po jest bardzo szybki. Co chwila pojawiają się nowe, wydajniejsze, trwalsze i tańsze ogniwa. Tak więc w chwili obecnej (koniec 2005 r) koszt eksploatacji modelu elektrycznego jest porównywalny z kosztami latania na Yamadzie. Dochodzą do tego wprawdzie wydatki związane z zakupem ładowarek, zasilaczy, balancerów czy urządzeń monitorujących parametry pracy silnika, ale te koszty ponosi się tylko raz.
Biorąc pod uwagę powyższe czynniki zdecydowałem o rozpoczęciu „przygody” z silnikami elektrycznymi. Mój wybór padł na firmę Hacker, ze względu na jej ścisłą współpracę z zawodnikami F3A. Myślę, że jest to najlepszy system pracy, kiedy zawodnicy używający silników Hackera przekazują firmie swoje uwagi i spostrzeżenia, co owocuje ciągłym rozwojem konstrukcji. Wg mnie pozwoli to na uzyskanie zdecydowanej przewagi technologicznej nad konkurencją