Liechtenstein


Jako ostatnie przed wakacjami zawody F3A w których zaplanowaliśmy start były zawody w Liechtensteinie. Na miejsce przyjechaliśmy dzień wcześniej, tak aby odpocząć po liczącej ponad 1200km podróży i mieć możliwość treningu na tak specyficznym lotnisku.

Niestety nasze przewidywania co do pogody potwierdziły się w 100%. Przez całe trzy dni było bezchmurne niebo, co na tych zawodach oznacza w godzinach do 12 latanie „pod słońce”. Organizatorzy zdając sobie sprawę z tej niedogodności przygotowali specjalną przesłonę na statywie, którą startujący zawodnik ustawiał sobie tak, aby nie patrzeć w słońce.

Miała ona niestety też wadę, równie skutecznie co słońce przesłaniając niektóre fragmenty figur.

Czyli jak zwykle wiele zależało od kolejności startów. My z Krzyśkiem mieliśmy pecha wykonując wszystkie swoje loty przed południem. Jankowi Żywcowi udało się zaliczyć jeden lot wieczorem.

Po pierwszym locie Krzysiek był bardzo zadowolony, nie wiedział jednak, że wyjątkowo nierówne sędziowanie spowoduje, że lot ten nie będzie liczył się do wyniku. Dotyczyło to praktycznie całej pierwszej grupy zawodników. W pewnym momencie sędziowie z pierwszego zespołu, diametralnie zmienili swoje podejście do ocen, co spowodowało bardzo dużą rozpiętość wyników.

Mój lot z pierwszej kolejki mogę ocenić jako dobry, ale mający dwie wyraźnie słabsze figury.

W drugiej kolejce, ja wykonałem bardzo dobry lot, jedynie miałem zastrzeżenia do pętli kwadratowej z półbeczkami, która nie była dokładnie pionowa. Był to chyba efekt oślepienia słońcem będącym dokładnie na środku strefy. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że w pętli tej straciłem miejsce na wejście do finałowej dwudziestki. Zająłem 21 miejsce tracąc do dwudziestego 0,9 punktu.

Krzysiek, drugi lot zrobił słabszy, co w połączeniu z niskim sędziowaniem pierwszej kolejki pozwoliło mu zająć 27 pozycję. Na pocieszenie trzeba dodać, że są to najlepsze nasze wyniki w czasie czterech lat startów w Liechtensteinie i w ogóle na zawodach tej rangi.

Jeśli chodzi o technikę to widać wyraźnie dominację „elektryków” i Yamad. Silniki dwusuwowe to już tylko nieliczne wyjątki.

Bardzo ciekawe z technicznego punktu widzenia rozwiązanie zaprezentował Michael Ramel, który w swoim modelu napędzanym silnikiem elektrycznym zastosował dwa, przeciwbieżne śmigła. Rozwiązanie to bardzo poprawne teoretycznie, w praktyce nie dawało mu jednak zdecydowanej przewagi.

Dla nas miłym akcentem był start siedmiu „Prestige” pośród 48 modeli. Najlepszy wynik lecąc naszym modelem odnotował Patrick Drack- 5 miejsce.